nigdy nie lubiłam ozdób wielkanocnych, te żółte kurczaki, cukrowe baranki i rzeżucha bagienna są dla mnie żywcem wyjęte z horroru :) do tej pory tydzień przed Wielkanocą ścinałam gałązki brzozy, które po wstawieniu do wazonu wypuszczały zielone listki. W tym roku przepis Anity z Art-Piaskownicy zmobilizował mnie do wytężenia umysłu i tak powstało jajo z gałązek
żeby osłabić jego blairwitch’owski wydźwięk, zrobiłam jeszcze serwetkę na szydełku i trzy ptaszki z gliny. Na koniec mogę tylko dodać, że jestem zachwycona efektem, wystarczy odrobina fantazji i można stworzyć własną symbolikę świąt :)
i nie mogłam się powstrzymać, przed zrobieniem kurze uśmiechu (z zębów zrezygnowałam, heh), bo kury kojarzą mi się z niezbyt mądrymi, wiecznie zadowolonymi ptaszyskami :)
I jeszcze jedna owieczka do kompletu na życzenie Anuli
Dziękuję, że jesteście i przesyłacie tyle ciepłych słów, buziole dla Was! i na koniec pozdrowienia dla wszystkich olimpiadomaniaczek :) ja czekam na moje ulubione łyżwiarstwo szybkie czyli łyżwiarzy w opiętych kombinezonach, mniam :P
zachciało mi się baranów :) inspiracją były ilustracje Joe D. Stites z Biblii dla maluchów w przekładzie ks. Waldemara Chrostowskiego. Teraz barany czekają na resztę stada i wypał, może się doczekają... :)
zdjęcie robione komórką bo niestety aparat się zbuntował.
czy różowy może być piękny? Otóż może :) zajrzyjcie do Art-Piaskownicy, ja jestem zauroczona pracami dziewczyn. Z kolei mój projekt jest straaasznie różowy :) po projekcji New Moon Anula poprosiła mnie o łowcę koszmarów. Ulepiłam i wypaliłam trzy mordki z gliny, obrobiłam na szydełku różowym kordonkiem trzy odrapane bransoletki, potem szybkie fiku-miku z nici, przywiązałam klucz i kłódkę, do tego koraliki i tak oto prezentuje się mój dreamcatcher :) oby tylko wypełniał sumiennie swoje zadanie ;)
przypadkiem trafiła w moje ręce. I przylepi się chyba na dobre bo to niesamowite tworzywo, nieobliczalne i zaskakujące. Gdy zobaczyłam mapkę Ki, to w głowie pojawiła się Abuk, pierwsza kobieta, która jest odpowiedzialna za pojawienie się śmierci i chorób na ziemi według wierzeń ludu Dinka z Sudanu.
Na razie nieoszkliwiona bo dopiero jestem na etapie gromadzenia informacji co i jak :) ach... marzy mi się kurs ceramiki...