wszystko zaczęło się od sowy zauważonej na wystawie przez Nastolatkę na wakacyjnym wypadzie. Po powrocie usłyszałam: "mamo nie kupiłam jej bo wiem, że zrobisz mi ładniejszą". Czyż można usłyszeć piękniejszy komplement? Proces twórczy zakrapiany był hektolitrami kawy, sporą dawką stresu i jasnymi cholerami. Wykorzystałam dżins, który został mi po zabawie z
Art-Piaskownicy, dodatki szydełkowe wydziergałam z kolorowych kordonków, oczka ze
Świata Pasji stempelek T.H. i morze natchnienia, które zalewa mnie po wizytach na blogu
Anity, która - mogę śmiało to powiedzieć - jest matką chrzestną mojego szycia :)

na koniec dodam, że jestem z siebie baardzo dumna, a Nastolatka zadowolona